6 września 2015

Integracja



Moi drodzy, oto pierwszy raz w moim życiu, kiedy pogoda 1 września dopisała. Naprawdę - odkąd pamiętam, niezależnie od pogody dnia wcześniej, w rozpoczęcie roku szkolnego zawsze padało. Nie jestem jednak pewna, czy wolę taki obrót sytuacji. Zdecydowanie wolę założyć lekką kurtkę i rajstopy, niż smażyć się i pocić w koszuli z długim rękawem. Był potworny upał i sama nie wiem, jak wytrzymałam. Na całe szczęście, następne dni były o wiele chłodniejsze.

Myślę, że jeszcze nigdy przez cztery dni nie poznałam tak wielu osób. "Integracja" to ostatnio najpopularniejsze słowo w moich (i nie tylko) ustach. Wycieczka integracyjna, gry integracyjne, no bo przecież trzeba się poznać i... zintegrować. Ale nie mam nic przeciwko, wręcz przeciwnie, bardzo mi się to podoba. 
W czwartek pierwsze klasy pojechały na wycieczkę (no, zgadnijcie jaką?) do Szczyrku. Nigdy wcześniej tam nie byłam, dlatego bardzo pozytywnie zareagowałam na informację o miejscu, do którego się wybieramy. Podsumowując tylko, wyjazd spełnił swoje zadanie, bo wróciliśmy wszyscy bardzo weseli i przede wszystkim - zaprzyjaźnieni.

Po tych kilku dniach w nowej szkole muszę podzielić się z Wami kilkoma istotnymi spostrzeżeniami, które być może pomogą Wam w poznawaniu nowych ludzi i... tworzeniu przyjaciół ;)

1. Nie wstydź się podejść do kogoś, kogo (jeszcze!) nie znasz. Wyciągasz rękę, przedstawiasz się - tak jak ja, jakieś tysiąc razy przez ostatnie kilka dni. Potem pytasz się, do jakiej klasy chodzi, kto go uczy. Podtrzymujesz rozmowę, na początku najłatwiej o szkole. I mała rada ode mnie - spróbuj zapamiętać imiona, bo potem niezręcznie będzie prosić o przypomnienie. Ja sama popełniłam ten błąd i zapominałam już po kilku minutach... Całe szczęście, że w mojej szkole nosi się identyfikatory. Inaczej byłoby, delikatnie ujmując, słabo ;)
2. Utrzymaj kontakt z osobami, które poznałaś. Nie ważne, że zamieniłaś z tą dziewczyną dwa zdania, albo tylko się przedstawiłaś. Przywitaj się z nią na korytarzu i pogadaj - prawdopodobnie znowu o szkole. Ale nie przejmuj się, z biegiem czasu poznacie się wszyscy lepiej i znajdziecie nowe tematy!
3. Uśmiechaj się! To najważniejsza rzecz, która przekonuje ludzi, że warto się z Tobą zaprzyjaźnić. Niczym nie zdobędziesz nowych znajomych - ani ubraniem, ani wyglądem - tak dobrze jak uśmiechem :)
4. Dużo mów i wyrażaj swoje zdanie. Ludzie lubią, kiedy ktoś ma coś do powiedzenia i nie jest szarą myszką, która na wszystko się zgadza. Ale wszystko z umiarem - unikaj przechwalana się i mówienia tylko o sobie.

Podsumowując, najważniejsze, to pokonać własną nieśmiałość i przełamać pierwsze lody. Potem wszystko pójdzie z górki :)

PS.: Przepraszam za powalającą ilość zdjęć, ale miałam tylko chwilę czasu przed szkołą, więc nie było ich dużo i w gruncie rzeczy tylko te się nadaje.


***

My dear guys, it's the first time in my life, when the weather on first of September was good. Really - independently from yesterday's weather, start of the school year was always rainy. But I'm still not sure I like this change. I definitely prefer to wear jacket and pantyhose under my skirt, than sweating up with long sleeve chemise. It was freaking heat and I don't know how I survived. Happily, next days were cooler.

I think that I never had to meet that much people over four days. "Integration" is the most popular word in my mouth. Integrative trip, integrative games, well, because we need to know each other and... integrate. But I have nothing against it, I really like it. 
On Thursday first classes went on trip (guess what trip?) to Szczyrk. I never have been there before, so I reacted positively when I found out where are we going. In conclusion, this trip fullfiled the task, because we come back happy and of course - as a good friends. 

After a few days at new school I have to share my insights with you. Maybe it can help you with meeting new people and... making friends! ;)

1. Don't be shy to approach someone we don't know (yet!). Give your hand, introduce yourself - just like me about a thousand times over the last few days. Then ask about class, teacher. Keep the conversation - at the beginning, it will be easiest to talk about school. And a little tip from me - try to remember names! It's awkward to ask for reminder. I've made this mistake and I forgot after a few minutes... Fortunately, in my new school we must wear IDs. Otherwise, it would be... poorly ;)
2. Keep contact with people you met. It doesn't matter, that you had only a few words with her or you just introduced yourself. Say hello and chat at the school corridor - probably about school, again. But don't worry, sooner or later everyone will better know each other and you will find new topics! 
3. Smile! It's the most important thing - it makes people want to make friends with you.
You won't get new friends with outfit or look, but with smile - of course!
4. Talk a lot and express your opinions. People like, when you have something to say and you're not shy. But not too much - don't talk only about yourself.

In conclusion, the most important thing is to overcome your own shyness and break the ice. Then everything will be easier :)
PS.: Sorry for "a lot" of photos, but I had just a minute before school, so there wasn't a lot of them and in fact it's the only one I can publish.

27 sierpnia 2015

Jak co roku - czyli o nieudanych, wakacyjnych planach



Zauważyliście może, jak bardzo specyficznym okresem jest końcówka wakacji? Mam na myśli tę prawdziwą, "ostateczną" końcówkę, czyli tydzień przed pierwszym września. Wtedy nagle wszyscy budzą się, odchodzą na chwilę sprzed ekranu komputera bądź telewizora i uświadamiają sobie, że nie zrealizowali ani jednej rzeczy (a przynajmniej większości) ze swojej bardzo ambitnej, wakacyjnej listy zajęć. Co się stało z codziennym, porannym bieganiem? Co z książkami do przeczytania, wciąż leżącymi gdzieś na półce pod stosem pustych butelek po wodzie i coli, dowodzących, że praktycznie nie wychodziłam z pokoju przez miesiąc. W przyszłym roku - powtarzam sobie co wakacje.
Ale wiecie co? Nie tym razem. Nareszcie dotarło do mnie, że właśnie po to istnieją te dwa miesiące w roku. Aby móc odpocząć i nie przejmować się, że czegoś się nie zrobiło. Być może nie wykorzystałam tych wakacji w stu procentach, ale pociesza mnie świadomość, że zregenerowałam moje siły. Mój zapał i radość w stosunku do nowego roku szkolnego tylko podkreśla, że wakacje "wykonały" swoje zadanie. Nie bez powodu mamy tak wiele wolnego czasu. W końcu kiedyś musimy wynudzić się tak mocno, żeby zatęsknić za szkołą... ;)


Have you noticed, how much particular time is the end of summer holidays? I mean the "final end", last week before first of September. Then everyone is suddenly waking up from computers or TV screens and realizes, that he just did nothing  from really ambitious "to do" list. What happened with the everyday jogging? What with that books I should read... It's still somewhere on the shelf, under the thousands of empty buttles of water and cola. It reminds, that I haven't got to left my room over the month. Next year - I'm repeating this every summer.
But u know what? Not this time. I'm finally realized, that this is what this two months are for. To rest and don't care about something you didn't do. Probably I didn't enjoy this holidays in 100%, but I like to know, that I recovered my power. My enthusiasm about school shows, that holidays did what they had to do. Not without reason we are having that much free time. Finally, sometimes we have to be so bored, 'cause then we can miss school already... ;)


Jak każdy zdążył się pewnie domyślić, ja także nie wykorzystałam moich wakacji dokładnie tak, jak bym chciała. Też miałam własną listę - miałam między innymi nauczyć się grać w tenisa i przeczytać trochę książek. Teraz muszę się przyznać, że większą część swojego wolnego czasu w domu spędziłam na leniuchowaniu w łóżku i oglądaniu serialu. O tym, że wakacje niedługo się kończą zorientowałam się dopiero, kiedy kończyłam szósty sezon "Pamiętników Wampirów". (A'propos, kto czeka na kolejne odcinki w październiku? ;) )
PS.: Dobrze, że byłam jeszcze w Turcji i w górach, inaczej naprawdę przesiedziałabym w pokoju dwa miesiące!

Everybody can guess now, that I also didn't use my holidays exactly how I wanted to. I had my own list, too - I wanted to learn to play tennis and to read a few books. Now I have to admit, that I spended most of free time at home lying in bed and watching shows. I realized the holidays are almost finished, when I was ending sixth season of "The Vampire Diaries". (Btw, who's waiting for another episodes in November? ;) )
PS.: Thank God, that was also in Turkey and in the mountains, otherwise I would really spend two months in my room!





Jedna rzecz, którą zrobiłam tak, jak powinnam... Przygotowałam się do szkoły! Piszę to bez cienia świadomego kłamstwa ani udawanego entuzjazmu. Już dwa tygodnie przed "Wielkim Początkiem Szkoły" moje zeszyty leżały równo na regale, piórnik w szufladzie, wypełniony przyborami, a nowy plecak w szafie - no cóż, on jeszcze pusty. 

Znalazłam w Tesco i Biedronce zeszyty, które podobają mi się tak bardzo, że nie wytrzymałabym bez pokazania Wam ich. Swoją drogą, to miłe, że można czerpać tak wiele radości z drobnych rzeczy - uwielbiam to uczucie przed rozpoczęciem roku szkolnego, kiedy nawet głupie, kolorowe pisaki mogą uszczęśliwić. I uważam, że nie ma niczego lepszego od przed-szkolnych (nie mam na myśli przedszkola, oczywiście!) zakupów! Nie mam racji? ;)

The only one thing I did, like I should did... I got ready for school! I'm writing this without any lie or fake enthusiasm, really. Two weeks before "The Big School Beggining" my notebooks were already on the shelf, pencil case was in the drawer, full of that school stuff, and the new school bag in wardrobe - well, still empty yet.

I found notebooks at Tesco and Biedronka (there are polish shops) and I like them so much, that I have to show them to you. Btw, it's so nice, to enjoy the little things - I love the feeling before start of the year, when even stupid, colourful  can make us happy. And I think, that there is nothing better that before-school shopping! Is there? ;)







| BLUZKA - NEW LOOK | SHORTY - H&M | ZEGAREK - VENEZIA | PLECAK - SINSAY


A Wy, jak spędziliście tegoroczne wakacje? :)


How did you spend this summer holidays? :)



23 czerwca 2015

Przerwa

Kolejny post informacyjny...
Dużo było sprzecznych informacji. Powroty, obietnice, zniknięcia... Miałam wrócić tu z "podwójną siłą", ale jak się okazało, nie zdążyłam chyba jej nabrać. A powinnam. Przede wszystkim, nie chcę pisać i robić niczego na siłę - kiedy już coś robię, muszę dać z siebie wszystko - cóż, perfekcjonizm staje się czasem nie zaletą, a wadą. Ale przejdę do tego, co chcę Wam ostatecznie przekazać.
Przerywam prowadzenie bloga na dwa miesiące. Wracam we wrześniu.
Te wakacje będą dla mnie okresem przejściowym między dwoma rozdziałami w moim życiu - kończę podstawówkę, zaczynam gimnazjum. Mam zamiar przeznaczyć te kilka tygodni przede wszystkim na pracę nad sobą - wyjechać, ćwiczyć, przygotować się. Być może nie będę chciała stawiać bloga na pierwszym miejscu. Teraz dopiero uświadomiłam sobie, że powinnam była zrobić tak od razu - nie obiecywać powrotu z dnia na dzień, tylko porządnie się do niego przygotować. I mam jeszcze jeden argument w zanadrzu - już we wrześniu powinnam mieć nowy obiektyw, a więc zdjęcia będą o niebo lepsze. 
Myślę, że zrozumiecie i wykażecie się cierpliwością. A tymczasem, ja życzę Wam ciepłych, radosnych, dobrze wykorzystanych wakacji. Widzimy się we wrześniu!