14 sierpnia 2014

Warsaw trip 8.08.2014


Cześć!
Dzisiaj mam dla Was post z dużą ilością zdjęć, czyli idealny dla osób, które wolą oglądać niż czytać. W ostatnim czasie miałam okazję odwiedzić stolicę, która jest świetnym pomysłem na post. Spędziłam cudowne chwile, spełniłam kilka swoich malutkich marzeń i nie żałuję prawie dziesięciu godzin spędzonych łącznie w podróży. To piękne, nowoczesne miasto, dobrze reprezentuje Polskę i naprawdę jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się je zobaczyć. Zapraszam Was na krótką, wirtualną wycieczkę tymi samymi miejscami, w których byłam kilka dni temu! :)





Na samym początku, jeszcze dosyć wcześnie, około godziny dziewiątej trzydzieści odwiedziliśmy Bibliotekę Uniwersytecką. Pierwsze wrażenie? Pozytywne. Najbardziej rzuca się w oczy przede wszystkim nowoczesna architektura, wysoki, oszklony sufit... Nie spodziewałam się tego po bibliotece, a jednak! Myślę, że nauka w takim miejscu jest bezwarunkowo czystą przyjemnością. Zjedliśmy śniadanie w kafejce, których było tam kilka. Potem weszliśmy schodami na górę, aby zobaczyć słynne ogrody na dachu biblioteki. I powiem, że byłam naprawdę mile zaskoczona, bo spodziewałam się czegoś skromniejszego. Mimo że już wcześniej dobrze wiedziałam, jak wyglądają, to i tak byłam pod wrażeniem i trudno będzie mi nie przyznać, że podobało mi się tam (a po zwiedzeniu paryskich ogrodów mało co mi imponuje, naprawdę ;)) Gdyby tylko nie pogoda... zapowiadane słońce postanowiło płatać figle i chować się za chmury w najmniej odpowiednich momentach. Wczesnym rankiem trochę popadało, więc liczne ławeczki były mokre i zdecydowanie się na odpoczynek w tym miejscu skończyłoby się w najlepszym razie mokrymi spodniami w wiadomym miejscu. Odpuściliśmy sobie długie zwiedzanie, ale oczywiście zdążyłam zrobić sporo zdjęć, które uwielbiam przeglądać i wracać do miłego klimatu tego miejsca oraz przede wszystkim cudownych widoków. Czy niepodzielenie się nimi z Wami nie byłoby grzechem? ;)



Kolejnym punktem wycieczki było obowiązkowo Centrum Nauki Kopernik! Po prostu nie ma słów, aby wyrazić, jak ciekawe jest to miejsce. Myślę, że powinno znaleźć się w planie każdej warszawskiej wycieczki, niezależnie od wieku zwiedzających. Można tam spędzić długie godziny, a szybkie, oględne przejście jest zwyczajnie niemożliwe, co sama przerabiałam. Jest to zupełnie inna, ciekawa strona nauki, która naprawdę wciąga i nie ma nic wspólnego z tą znaną nam ze szkolnych lekcji.  Powiem szczerze: warto! Chyba najlepsza w tym wszystkim jest interaktywność: wszystkiego można dotknąć, wypróbować, eksperymentować, doświadczać. Interesujące jest też laboratorium chemiczne i biologiczne; przez 40 minut można wykonać ciekawe doświadczenia pod okiem profesjonalistów. Niesamowicie wciągające. Przechodząc między obiektami, byłam okropnie podekscytowana (co pewnie było dosyć zabawne), wszystkiego chciałam spróbować. Bardzo dobrze wizualizuje zjawiska fizyczne, wiele można się nauczyć i przede wszystkim zrozumieć, bez wkuwania na pamięć. Można też dowiedzieć się o sobie wielu ciekawych rzeczy, na przykład sprawdzić tempo bicia serca czy ilość wody w organizmie (okazało się, że mam jej za mało). Spędziliśmy tam sporo czasu, od jedenastej do czternastej trzydzieści.


Następny cel - Stare Miasto oczywiście! Czyli najpiękniejsze miejsce na letni spacer. Narobiłam mnóstwo zdjęć, ale było warto. Biegając z aparatem na szczęście nie wyróżniałam się z tłumu, w którym połowa ludzi to Azjaci przebiegający truchtem stolicę, pstrykający zdjęcia telefonem - częstsza opcja - lub aparatem - dla trochę bardziej zaawansowanych "szybkich turystów". Warszawska starówka jest więcej niż urocza i z czasem do mojej głowy wkradła się myśl, która zresztą siedzi tam dalej i pewnie jeszcze długo nie odpuści, że moja miejscowość chyba bardziej przypomina wioskę i w odróżnieniu od stolicy trzeba porządnie pomyśleć, aby znaleźć odpowiednie miejsce (tzn. nie garaże na osiedlu ani ten sam park razy dwadzieścia stylizacji) na sesję. Piękny Rynek, Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat i inne uliczki w centrum skradły moje serce, ponieważ oprócz uroku zewnętrznego, mają w sobie niepowtarzalne "to coś". Zróżnicowanie kultur i języków widać i słychać.  Nowoczesne budynki połączone ze starszymi kamienicami, gdzie można po prostu poczuć historię tego miasta. Warszawiacy bardzo znacząco oddają hołd żołnierzom walczącym w Powstaniu Warszawskim i robią wszystko, żeby cały czas o tym przypominać; gdzieś między trzecią galerią tematyczną i piątym pomnikiem, orientuję się, że w tym miejscu wszystko nawiązuje do tego wydarzenia.

Przedostatni punkt podróży, Łazienki. Czyli po prostu... duży park. Oczywiście mają one swój klimat i idealnie nadają się na długie spacery, ale nie ma w nich nic nadzwyczajnego, jak to mówią i piszą. Miejsce dla zmęczonych warszawskim gwarem spacerowiczów, tak bym to określiła. W odróżnieniu od wcześniej wspominanych ogrodów na dachu biblioteki, nie ma w sobie nic z francuskiego czy angielskiego stylu, a roślinność jest raczej, jeśli można to tak ująć, bardziej dzika. Co w żadnym wypadku nie odejmuje urody, mimo wszystko takich miejsc jest sporo, więc nie jest ono jedyne w swoim rodzaju. Mam tu na myśli oczywiście dalsze alejki, bo okolice samego pałacu i amfiteatru są naprawdę zadbane i bardzo urocze (wspominana myśl o moim mieście znów powraca...). Zdjęcia oczywiście wykonane i odhaczone, najładniejsze według mnie ujęcia i miejsca w Łazienkach. Pokazanie Wam ich wszystkich groziłoby co najmniej śmiercią z nudów (kilka ujęć prawie każdego obiektu, jaki napotkałam), dlatego publikuję te najciekawsze i najbardziej udane. Jak mogę ogólnie podsumować wrażenia? Łazienki Warszawskie są zwyczajnie... zwyczajne ;) 


Na koniec, pod wieczór wybraliśmy się do Złotych Tarasów, gdzie kupiłam kilka drobiazgów i moje ukochane makaroniki, których niestety nie można kupić w moim mieście. Jedynym (naprawdę tylko jednym!) minusem tego przysmaku jest... cena. Za jedno słodkie ciasteczko, kruche z wierzchu, z kremowym wnętrzem trzeba wydać aż 4 złote, a to zdecydowanie za dużo! Myślę, że następnym razem zwyczajnie upiekę te cuda w domu, a Wam też polecam tę opcję, będzie więcej i taniej! Na kolację, jako że nie byliśmy bardzo głodni po zjedzonej uprzednio pizzy, wybraliśmy sałatki owocowe z mrożonym jogurtem. Po wyjściu z galerii zatrzymaliśmy się jeszcze obejrzeć z zewnątrz Pałac Kultury (i zrobić zdjęcia!) i pojechaliśmy na chwilę zobaczyć fontannę multimedialną. Niestety, ku mojemu zaskoczenia, stał tam ogromny tłum ludzi i nijak było tam dojść, a tym bardziej zaparkować. Skończyło się na szybkim zatrzymaniu samochodu na ulicy obok fontanny, otwarciu okna i podziwianiu... Niedługo mogliśmy się tym cieszyć ze względu na wężyk samochodów tworzący się na nami. Zdjęć niestety nie zdążyłam zrobić, ale mogę tylko powiedzieć, że nie oddałyby one całego efektu. Była to ostatnia atrakcja tego dnia, a gdy wróciłam, mimo mojego ogromnego zmęczenia, siedzieliśmy jeszcze chwilkę i poszliśmy spać około północy.

Następnego dnia mieliśmy autokar na godzinę dwunastą czterdzieści pięć. Zdążyliśmy jeszcze zjeść śniadanie, a w tym celu wybraliśmy francuską śniadaniownię "Charlotte". Zdecydowanie nie żałowaliśmy! I pewnie pierwsze pytanie, nasuwające się osobom niewtajemniczonym: co tam podają i co to właściwie jest? To jest miejsce, gdzie można zjeść typowe, francuskie śniadanie: croissanty, pieczywo z szerokim wyborem dżemów, konfitur i czekolad, omlety, sałatki, kawa i herbata, do wyboru do koloru. Chyba najlepsze w tym wszystkim są właśnie dżemy - są naprawdę smaczne i chyba każdy znajdzie wśród nich jeden dla siebie. Czy smakowało? Oczywiście! Kawałek Francji w centrum Warszawy. Byliśmy tam w szóstkę, razem z kuzynami i kuzynkami. Połowa z nas, razem ze mną, zdecydowała się na "koszyk pieczywa", czyli po prostu koszyk z croissantem i kromkami różnego rodzaju chlebów. Do tego oczywiście wybrane konfitury czy czekolady. Naprawdę lekkie, sycące i stuprocentowo francuskie. Miejsce w Warszawie, gdzie można poczuć się zupełnie jak w Paryżu! Nasze petit dejeuner możecie podziwiać na zdjęciu poniżej oraz na moim instagramie. Ogólnie mówiąc, znów żałuję, że nie ma czegoś podobnego u mnie!


Przyszedł czas na małe podsumowanie. Gratuluję osobom, które dotrwały do końca posta, może niezbyt bogatego w tekst, ale zasobnego w zdjęcia. Z trudem przychodzi mi napisać coś bardzo ogólnego, ale mam jedno stwierdzenie: nie zgadzam się z powszechną opinią, że Warszawa to szare miasto bloków i biurowców. Myślę, że ilość budynków rekompensuje mnóstwo zieleni, ogrodów i parków na każdym kroku. Mówiąc szczerze, zakochałam się w tym mieście pomimo tego, że to nie Paryż ani nie Londyn, ma swoją atmosferę dużego miasta, którą uwielbiam... i uważam, że byłam tam stanowczo za krótko! Jeden dzień, trzynaście godzin na nogach, a ilość zwiedzonych obiektów policzyć można na palcach jednej dłoni. Mimo prawie pięciu godzin spędzonych w autokarze w jedną stronę, mogę powiedzieć, że spędziłam najlepszy czas ostatnich miesięcy, zobaczyłam, kupiłam i spróbowałam tego, co chciałam. Stolica jest cudowna i zostaję zdecydowanie przy tym stwierdzeniu!

A Wy, lubicie Warszawę? Co najbardziej Wam się w niej podoba? Czekam na Wasze komentarze! :)


21 komentarzy:

  1. Mnie też bardzo podoba się Wawa ;D Hitem jest centrum Kopernika dla mnie ;P
    dziękuje za odwiedzenie i zapraszam ponownie ;P http://na-diabelskim-mlynie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzoo ładnie w tej Warszawie :)
    http://malinoweciernie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny wygląd bloga i ciekawa notka ! :)
    Zajrzysz do mnie ? Możesz zaobserwować ( ja się odwdzięczę :) )
    key-tina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Warszawę, podoba mi się w niej prawie wszystko :)
    Śliczne zdjęcia!!!
    http://22-ffashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis! Nigdy nie byłam w wawie :<
    może w następnym poście opiszesz swój idealny dzień?

    jugii.blogspot.com - klik

    OdpowiedzUsuń
  6. Super zdjecia nigdy tam nie była i chociaż miałam mozliwość choc w pewnej części zobaczyć jak to niesamowite miejsce wygląda :)
    ZAPRASZAM
    http://cukki-cukkii.blogspot.com/
    OBSERWUJĘ I CZEKAM NA REWANŻ

    OdpowiedzUsuń
  7. musiało być świetnie ;)
    obserwuję !

    zapraszam do mnie;
    burgundychocolate.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW jakie śliczne zdjęcia pewnie było fajnie <3

    http://aiden-ejsmont.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie byłam w Warszawie bo niestety mam dość daleko, ale moim marzeniem jest odwiedzić takie miejsca jak : Muzeum Powstania Warszawskiego, miejsce, gdzie był wojenny Pawiak, Fotoplastikon i parę innych

    Zapraszam do mnie. Zachęcam do obserwowania i komentowania mojego bloga. NA pewno zrobię to samo
    livewithbinka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Och, ja uwielbiam te wszystkie miejsca o których piszesz. Ale naprawdę magiczna jest Praga (dzielnica Warszawy). Żałuj, że nie byłaś. Często jeżdżę tam na sesje zdjęciowe i wszystkie zdjęcia wychodzą obłędne :) Jakie ceny w Charlotte za śniadanie? :P

    http://beastpassion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za śniadanie w Charlotte zapłaciliśmy (od osoby) 15 zł, oczywiście jeśli chodzi o koszyk pieczywa, sałatki są droższe, z tego co wiem. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  11. Ja w Warszawie byłam cztery razy. Raz na urodzinach kolegi, raz na konkursie, a dwa razy trochę pozwiedzać. Za każdym razem Warszawa stawała się piękniejsza, choć, kiedy ostatni raz byłam na konkursie, wzrosło mnóstwo nowoczesnych zabudowań i ten sentymentalny wygląd zanika.
    Szkoda.
    Zapraszam do obserwowania i komentowania mojego bloga she-imagination.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię Warszawe, piękne i klimatyczne miasto :)
    izilleys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe zdjęcia.
    http://alia-natalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładne zdjęcia ;) ja tam żyję w Wawie więc dla mnie nic specjalnego ale miło że się Tb podobało ;) zapraszam ponownie do 100licy


    ladyfashworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam Warszawę na co dzień ;-) ,ale na odwiedzajacych na pewno robi wrażenie :-)
    Może obserwacja? zacznij i daj u mnie znać:

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Fantastyczne zdjęcia, obserwuję!:)

    Kocham Warszawę, mimo że jestem w niej codziennie (mieszkam 10km obok), to jeszcze mi sie nie znudziła i codziennie odkrywam w niej coś nowego. A BUW to moje ulubione miejsce do nauki:)

    Zapraszam wszystkich do siebie

    √ daydreamjuice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie tu, będę częściej wpadać!
    + Obserwujemy? (zacznij, ja na pewno się odwdzięczę!)
    paula-paulka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. ale super zdjęcia*o* nigdy nie byłam jeszcze w warszawie ..

    Mam prośbę, poklikasz w linki w tym poście? -> **Mój post - klik** (wzamian masz szanse ze Cie polece w następnym poscie i się zrewanżuję)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne zdjecia! W Warszawie ostatni raz byłam w zeszłym roku. :c
    http://kasia-blog1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń