28 września 2014

Second-hand stories

 

Ludzie zawsze mieli i mają różne opinie na temat second-handów. Jedni są przekonani, że zakupy w takim miejscu to wstyd, ale coraz częściej ten jakże nieprawdziwy i nieuzasadniony stereotyp zanika. Kupują tam wszyscy, począwszy od zwykłych ludzi  (nawet tych trochę bogatszych), aż po blogerki czy celebrytów. Ubrania często firmowe, niezniszczone, dobrej jakości. Trzeba tylko umieć szukać - i o tym właśnie dzisiejszy post.



W sobotę wybrałam się z moją kuzynką na takie właśnie zakupy. Moje wcześniejsze doświadczenia z lumpeksami nie były najlepsze - nigdy nie udawało mi się znaleźć niczego dla siebie - tu za duże, zniszczone, nie do końca mi się podoba i tak dalej. Może wynikało to też z nastawienia, bo w końcu rzadko bywałam w takich sklepach i nie kojarzyły mi się dobrze. Dlatego też nie oczekiwałam zbyt wiele. Sam fakt, że rzeczy są w dobrym stanie, już na wstępie mnie zaskoczył. Ogólnie podczas przeglądania kolejnych wieszaków moje zdziwienie narastało - nie było pstrokatych wzorów, kiczu i tandety, porównywalnej prawie z kostiumami na bal przebierańców - jednej z największych cech poprzednich ciucholandów, których miałam okazję odwiedzić. I co z tego wywnioskowałam, jeden second-hand jest lepszy, drugi gorszy i nie chodzi tu nawet o różne dostawy, a o ogólny styl ubrań. Więc pierwsza moja rada, nie zniechęcajcie się za pierwszym razem, bo może nie trafiliście na odpowiedni sklep. Rozejrzyjcie się po okolicy, bo ciucholandów jest zazwyczaj mnóstwo, nawet w najmniejszym miasteczku. I nie wyrabiajcie sobie opinii o tych miejscach zwłaszcza, jeśli nie bywacie tam często, bo towar jest "ruchomy" - cały czas się zmienia. I tutaj znowu narasta popularne pytanie, czy warto wybrać się na zakupy w dniu dostawy? No właśnie... Powiem prosto i szczerze, że można dyskutować bez końca, szczególnie w perspektywie tego, że plusów jak i minusów jest tyle samo. I zależy od samopoczucia - jeśli jesteście gotowe na tłok i zdobycie wymarzonego ciucha wszystkimi sposobami, nawet nieskrywaną przemocą (wpychanie się łokciami i tak dalej), nie ma problemu. Jednak osoby, które źle znoszą sytuacje, w których trzeba trochę powalczyć o ubrania, lepiej, aby unikały "pchania" się do lumpeksu w taki dzień. 
Wymienione powyżej sytuacje są zupełnie prawdziwe - czasem można naprawdę poobijać się, przepychając do wieszaków. Oczywiście wynagrodzeniem jest "zdobycie" upatrzonej rzeczy (niestety - nie zawsze). Dlatego też zawsze będziemy mieć na ten temat odmienne zdania i nie ma w tym absolutnie nic złego :)


Second-hand kontra galeria handlowa
Na początek porównajmy paragony. Moje ostatnie zakupy w sieciówce to dżinsy, top i bluza dresowa = ok. 200 zł. Wypad do ciucholandu - kupiłam trzy swetry, dwie sukienki i kardigan, a to wszystko wyszczupliło mój portfel o... 50 zł. Wniosek i przemyślenia zostawiam Wam.
Niestety kupowanie w galeriach nie zawsze jest kolorowe, a nie chodzi nawet o względy finansowe, a jakościowe. Jesteśmy otoczeni tandetą nawet nie zdając sobie z tego sprawy, a często są to materiały i wykonania dużo gorsze niż w omawianych dziś przeze mnie second-handach. Pozostaje w nas przekonanie, że lumpeksy są brudne, śmierdzące i niehigieniczne. I znowu powtarzam, że jest to bezpodstawny stereotyp - nie opierajcie się na nim i próbujcie, nawet jeśli kilka razy nie udało Wam się nic znaleźć.
Co kupować, a czego nie?
W ciucholandach, wbrew pozorom i nazwie, można znaleźć nie tylko ciuchy. Z lekkim zdziwieniem zauważyłam też naczynia, kosmetyki (!) czy inne bibeloty. Dlatego w zasadzie kupić można wszystko, ale czego nie powinno się kupować, to już inna sprawa. Przede wszystkim popatrzmy na to ze strony higieny - wciąż nie umiem zrozumieć obecności majtek czy innej bielizny w takich sklepach - tego na pewno lepiej unikać. Ja osobiście nie kupiłabym tam również piżamy lub innego ubrania, w którym śpię, ale jest to kwestia indywidualna, jeśli nie czujecie się źle, nie ma przeszkód. I na koniec oczywiście kontrowersyjny temat, czyli kupowanie butów w second-handach. Znowu dodam własne zdanie na ten temat, otóż nie chodzi tu nawet o higienę (chociaż w dużym stopniu właśnie o nią), ale o przyzwyczajanie się butów do nogi. Kiedy jesteśmy pierwszym posiadaczem pary, but przystosowuje się do kształtu naszej stopy. A gdy kupujemy z drugiej ręki, butom będzie trudno znów "odkształcić" się i przyzwyczaić do nowego właściciela. Poza tym zwróćcie uwagę na grzybicę czy inne choroby przenoszone przez obuwie. Dlatego zanim kupicie wymarzoną parę, dobrze się zastanówcie.

I na koniec mam jeszcze dla Was kilka wskazówek, które być może przydadzą Wam się w waszej lumpeksowej karierze :)
- Nie kieruj się wyglądem na wieszaku, a na ciele. Jeśli coś Ci się podoba - przymierz, zamiast osądzać od pierwszego, "wiszącego" wejrzenia.
- Nie przejmuj się, jeśli coś jest trochę za duże lub za małe. Nie płacisz dużo, więc możesz odłożyć do szafy, niech poczeka jakiś czas - nasze ciało się zmienia, więc możliwe, że w przyszłości będzie dobre.
- Nie bój się eksperymentować! Tnij, doszywaj, obszywaj, przerabiaj ubrania, które nie do końca Ci odpowiadają. Nie kosztują dużo, więc w razie ewentualnego zniszczenia, będziesz mogła pogodzić się ze stratą :)
- Zawsze starannie sprawdzaj, czy rzeczy nie są zniszczone, ubrudzone, zaciągnięte, odbarwione... W innym razie, będzie Cię czekać niemiła niespodzianka, a zazwyczaj ujawnia się ona, gdy spieszysz się do wyjścia.
- Zanim pójdziesz do galerii kupić ubranie, sprawdź przedtem, czy nie ma takiego w ciucholandzie - nie byłoby dobrze, gdybyś znalazła je po fakcie. Wyjdzie taniej i na zdrowie!
- Plusem second-handów jest to, że niektóre rzeczy są niepowtarzalne i nikt nie będzie miał dokładnie tego, co Ty.
- Dokładnie zastanów się, zanim coś kupisz - czasem dopada nas szał zakupów i bierzemy wiele rzeczy, które nawet nam się nie podobają, a potem zalegają nieużywane gdzieś na dnie szafy. Dlatego przed pójściem do kasy zrób selekcję.
- I przede wszystkim nie wstydź się tego, że kupujesz w lumpeksach - czasem to nie wstyd, a powód do dumy! :)


A Wy, lubicie second-hand'y? Jakie są Wasze największe łupy i perełki? Opowiadajcie swoje ciucholandowe historie, a ja życzę Wam miłego początku jesieni. Do zobaczenia!


16 komentarzy:

  1. bardzo ładne ubrania i kolejny wspaniały post <3

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam to samo zdanie:) ja uwielbiam kupować wielkie t-shirty w secondhandach, czasami trafi mi się jakis fajny sweter:)

    poczytasz, zaobserwujesz?:)
    chanelier.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, jakie śliczne rzeczy udało Ci się znaleźć! ja żadko znajduję aż takie fajne rzeczy, czasem zdarza się coś fajnego, ale... może to wynika tak jak napisałaś- z tego, że chodzę wciąż do tego samego lumpeksu i dlatego w tym tygdoniu wybiorę się do innego! mam podobne zdanie
    często kupuję w ciucholandach takie ubrania które chcę przrobić, albo są troszkę za duże czy coś
    http://soooooooooswagkocie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie umiesz znaleźć coś naprawdę fajnego. Ja nigdy nie mogę wpaść na nic co mi się spodoba.
    Śliczne rzeczy :)

    22-ffashion.blogspot.com - klik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super post! Ja rownież lubię sh i nie wstydzę się kupowania w nich :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam lumpeksy, ale nie umiem w nich szukać :(

    http://suecombinations.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. W ciucholanadach kupiłam naprawdę masę ciuchów, większość ze sklepów takich jak h&m za grosze. Wiele tez z matkami :) polecam takie sklepy

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię sh i mam kilka rzeczy stamtąd :)

    indyjskipalisander.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. świetne te rzeczy i to za małą cenę- świetne okazje :)
    http://variouseverything.blogspot.com/2014/09/hello-atumn.html

    OdpowiedzUsuń
  10. cudnowna notka, powaznie:):)) zdjecia sa cudowne!
    + klikniesz w link do bluzki? to ważne:) ( jest na samym koncu notki) ---> KLIKNIJ W zamian postaram się zaobserwować twojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  11. swetry wyglądają obiecująco!


    fashionable-sophie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że udało Ci się upolować całkiem niezłe rzeczy! Ja sama rzadko bywam w lumpexach, ponieważ te w mojej miejscowości są naprawdę ubogie w dobre rzeczy, ale gdybym mieszkała w mieście to sądzę, że ubierałabym się tylko w sacond hand'ach ;)

    Zapraszam na NOWY POST NA FABRYCE MIĘTY KLIK! :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię szaleć w ciuchlandach :) Najczęściej chodzę kiedy jest obniżka 50% albo wszystko po 2 zł. Jakoś ja się nie wstydzę, że tam kupuję i zauważyłam, że ciuchlandy powoli stają się modne.
    Ostatnio kupiłam tam sweterek, i dopiero w szkole zauważyłam, że ma dziurę w rękawie. Ale na szczęście nie była bardzo widoczna :)
    Pozdrawiam :)
    http://operacja-kojot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny blog:DD
    http://ketejson.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń