22 grudnia 2014

December update & Winter favourites



Jak mija Wam przerwa świąteczna? Ja jakimś cudem nie jestem chora - całe szczęście, bo mam jeszcze dużo planów. Przede wszystkim oczywiście wypoczynek, szczególnie po próbnych egzaminach, które mimo mojego ogromnego strachu, nie poszły mi źle. Ostatni tydzień był intensywny ze względu na moją kiepską organizację i kupowanie prezentów na ostatnią chwilę. W czwartek, dzień przed wigilią klasową spędziłam pół dnia odwiedzając niezliczoną ilość sklepów, przeliczając pieniądze i pakując upieczone wcześniej ciastka i pół nocy kończąc portrety dla przyjaciół. Zauważyłam jednak, że dużo lepiej się czuję, mając zagospodarowany czas, niż nie mając zajęć i bezczynnie spędzając czas przed komputerem. Szkoda tylko, że z trudem znajduję czas na bloga. Ale obiecuję, że dążę do poprawy! ;)
Wracając do świąt, zastanawiam się, gdzie podziała się ta radość zbliżającego się Bożego Narodzenia, atmosfera i klimat? Nie czuję świąt, ani zimy. Zamiast śniegu pada deszcz i nieustannie wieje. Tylko lampki i kolorowo ozdobione domy przypominają, że już za kilka dni wigilia. Szkoda.
Gdy byłam młodsza, najbardziej ekscytowały mnie oczywiście prezenty. Teraz, gdy sama nie wiem nawet co chcę i czy w ogóle coś chcę, wszystko jakimś dziwnym sposobem traci sens. Gdy było się całkiem małym, wszystko wydawało się ciekawsze - mogliśmy tańczyć do kolęd, krzyczeć gdy zobaczymy pierwszą gwiazdkę i nie było w tym nic dziwnego. Podniecaliśmy się na widok nowej zabawki i pokazywaliśmy ją dokładnie wszystkim wokół.
A teraz zastanawiam się, co tak wspaniałego jest w świętach. Nie sądzę, że chodzi tu tylko o czas spędzany z rodziną. Zwłaszcza gdy spędzamy wigilię w niedużym gronie. Klimat? A skoro nie ma śniegu...?
Pozostaje czekanie - może trochę naiwne? - z nadzieją, że spadnie chociaż odrobina śniegu. A nawet jeśli nie na święta, to przynajmniej po :)



1. Ulubieniec kosmetyczny: JUICY shower collection & bath fizzers

Mój "kąpielowy" zestaw dostałam od przyjaciółki na święta. Śliczne opakowanie i ogólny wygląd zewnętrzny zachęca najbardziej (tuż po tym, gdy powąchamy zawartość magicznych tubek!). Nie wiedzieć dla czego, design żelów znacząco przypomina mi popularne pomadki Baby Lips, pewnie ze względu na podobną czcionkę i słodki, dziewczęcy, a nawet określiłabym to dziecięcy wygląd. No bo faktycznie, takie kosmetyki przywodzą nam na myśl wczesne dzieciństwo, kiedy nasi rodzice wlewali nam do małej wanny wszelkiego rodzaju kolorowe, pachnące cuda w bajkowych opakowaniach.
Musujące kulki są jeszcze większą atrakcją. Powiem wprost, że pachną zwyczajnie jak pudrowe lizaki i nietrudno o "spróbowanie" ich przez pomyłkę ;)

2. Słodki ulubieniec: Milka Sweet Winter - Alpine Milk and White Chocolate

Na te słodycze, zaraz po domowych pierniczkach, czekam przez cały rok. Najbardziej urzeka mnie oczywiście kształt maleńkich choinek, najlepiej ułożonych na talerzyku, aby całkowicie je wyeksponować. Ubolewam, że nie znajdę jej w sklepach podczas innych pór roku i będę musiała żegnać się z nią wraz z zimą.

3. Ulubieniec kosmetyczny: Zimowy krem do rąk - Cztery Pory Roku

Ten produkt zdecydowanie uratował moje ręce, a właściwie skórę dłoni przed całkowitym wysuszeniem - szczególnie między palcami była tak sucha, że można było ją zeskrobywać... Używałam wcześniej kremu z firmy Cztery Pory Roku i nie zachwycił mnie swoim działaniem. Ten zachęcił mnie przede wszystkim cudownym opakowaniem i zapachem z nutą cynamonu, ale przede wszystkim czytając na etykietce "zimowy", domyśliłam się, że musi być w tym jakiś cel. Jak się okazało, krem sprawdził się o niebo lepiej niż moja wcześniejsza wersja i stwierdziłam, że chyba już nie ruszę się bez niego z domu.
PS.: Dobrym sposobem na uniknięcie przesuszonej skóry jest umycie rąk gorącą wodą i nałożenie kremu od razu po powrocie do domu.

4. Ulubieniec kosmetyczny: Cienie do brwi H&M - Eye brow kit

Jeśli ktoś czyta mojego bloga i konta na innych portalach społecznościowych pewnie wie, że maluję (lub podkreślam, jak kto woli) tylko swoje brwi. Aż trudno wyrazić, jak wiele o brwiach i ich makijażu nauczyłam się w ciągu kilka miesięcy i jakiej nabrałam wprawy. Wcześniej służyła mi tylko wymęczona kredka, która zupełnie do niczego się nie nadawała, przede wszystkim ze względu na fakt, że nawet nie była przeznaczona do brwi - była bardzo miękka, przez co pewnie nie sprawdzałaby się dobrze nawet do oczu.
Cienie znacząco pomagają mi uzyskać oczekiwany efekt i nawet dołączony do nich pędzelek mnie zaskoczył, ponieważ byłam pewna, że będę musiała dokupić nowy, lepszy. Bardzo dobrym pomysłem jest umieszczenie trzech odcieni w jednym zestawie, choć czarnego nie używam prawie wcale. Mam tylko nadzieję, że będą długo mi służyć.

5. Ulubieniec kosmetyczny: Lakier do paznokci Miss Sporty nr 042

Uwaga, być może Was zaskoczę, ale nie jest to czarny lakier, jak może wydawać się na zdjęciu. Jest to przepiękny, śliwkowy odcień, który w zależności od światła może wydawać się ciemniejszy lub też jaśniejszy. Jeśli chodzi o paznokcie, mam określoną listę kolorów, której się trzymam, i krąży ona raczej wśród czerni, bieli, różu i takiego typu fioletu. Krótko mówiąc, gdy tylko uda mi się zapuścić i poprawić stan moich paznokci, z pewnością go nałożę.

6. Ulubieniec kosmetyczny: Pianka do włosów Wella ProSeries VOLUME

Moja przygoda z piankami zaczęła się już dość dawno i zdaję się, że teraz byłoby mi trudno wyobrazić sobie moje włosy bez nich. W tym miesiącu po raz pierwszy wypróbowałam tę z Wella i byłam bardzo zadowolona, ponieważ spełniała wszystkie moje oczekiwania - nie przetłuszcza włosów, nadaje im objętość i przede wszystkim, gdy używam jej wieczorem, rano moje włosy dobrze się układają.

7. Inny ulubieniec: Masa mocująca UHU patafix

Ten produkt uratował mi życie... No może nie życie, ale na pewno ścianę. Pewnego dnia moje mozolnie i starannie poprzyklejane zdjęcia, najzwyklejszą taśmą klejącą postanowiły całkowicie wyprowadzić mnie z równowagi. Zaczęły delikatnie mówiąc odchodzić od ściany tworząc co najmniej nieestetyczne zagięcia. Nie mogąc na to patrzeć, zerwałam wszystko i poszukałam w internecie najprostszego rozwiązania. Wpisy równie zmartwionych użytkowników pokierowały mnie prosto do Kauflandu, gdzie znalazłam moją zbawczą masę - niestety dopiero za drugim podejściem, ponieważ obsługa sklepu nie miała zielonego pojęcia, czym może być tajemniczy produkt zwany masą mocującą... długa historia.
Sam ten produkt jest alternatywą dla gwoździ, taśmy i długiej listy przeróżnych haczyków, które mniej lub bardziej uszkadzają ściany. Nie mam pojęcia, jak będzie po ściągnięciu zdjęć - a w najbliższym czasie z pewnością nie mam takiego zamiaru - jednak producent gorąco nas zapewnia, że masa nie pozostawia śladów na żadnej powierzchni. A to dopiero się okaże.

8. Muzyczny ulubieniec: Elphino - More than me

Nie mam pojęcia, co szczególnego jest w tej piosence - a właściwie remiksie, bo piosenką trudno jest to nazwać - że potrafię słuchać jej przez cały dzień i słyszeć w głowie całą noc. Polubiłam ostatnio taki gatunek muzyki, będący mieszanką house i chillout'u, a przynajmniej wydaje mi się, że jest takową. Nie będę dużo pisać, posłuchajcie sami :)

9. Muzyczny ulubieniec: Melanie Martinez - Carousel

Ta piosenka jest zdecydowanie wyjątkowa, przynajmniej dlatego, że z reguły nie słucham takiego typu muzyki. Ma w sobie "to coś", pewnie dzięki z pozoru prostemu rytmowi, nadającemu odrobiny tajemniczości. Po raz pierwszy usłyszałam ja na jednym z ulubionych tumblr'ów i byłam przekonana, że to piosenka Seleny Gomez - barwa głosu jest niemalże identyczna. Melanie Martinez mnie zaskoczyła. Sprawdziłam inne jej piosenki i są niesamowite ze względu na podobną, oryginalną tematykę - tajemnicze, wesołe miasteczka, odrobinę straszne lalki, wszystko dopełnione ogromną dawką słodyczy, przełamanej przez lekko psychodeliczny klimat. Ja tak bym to określiła, a resztę oceńcie sami.

A Wy, cieszycie się na święta? Spadł u Was śnieg? Komentujcie! ;)
Wesołych Świąt!

15 komentarzy:

  1. Myślałam, że to Cara Delevingne, a to ty! U mnie niestety nie ma śniegu i nic się na niego nie zapowiada. Nie wiem dlaczego, ale w tym roku cała magia świąt zniknęła :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Na święta się cieszę, nawet bardzo :) jednak w ten czas dopadło mnie przeziębienie... Śniegu nie ma, a szkoda bo dodał by takiego świątecznego klimatu :)

    btw, świetnie cienie do brwi! odcienie brązu lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety u mnie nie ma śniegu i bardzo nad tym ubolewam.
    World reflected in the mirror

    OdpowiedzUsuń
  4. Milka najlepsza ! :)
    klaudiaandmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę tak ładnej cery! Ja również podkreslam tylko brwi ze względu na to, że są ramą dla oczu.
    Wesołych Swiąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wiesz może skąd są te żele i kule do kąpieli? prześlicznie wyglądają!
    lakier też mam i również polecam, a krem do rąk świetnie się prezentuje! uwielbiam kremy z Cztery Pory Roku :)
    http://karik-karik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś troszeczkę podobna do cary delefingne! A tak ogólnie to śliczne zdjęcia :) Oczywiście obserwuję i życzę wymarzonych świąt :)

    Pozdrawiam,
    kalkosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak nie mg. cię zaobserwować. Jakieś problemy z stroną, no cóż szkoda :)

      Usuń
  8. też muszę zainwestować w taką masę :)
    ♥ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG♥
    Spodobało mi się u Ciebie, na pewno będę tu zaglądać. Może obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  9. jak ja uwielbiam tą czekoladę z milki <3
    http://nutellaax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam tą milkę "choinkową" xd obserwuję :)

    http://beautifuldreams29.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne zdjęcia

    mymess-n.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Great post
    Would you like to follow each other?
    I'll follow back after it

    Www.miharujulie.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. mmm ta czekolada jest megaaa! ;)

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń